Najczęstsze błędy w ochronie własności intelektualnej, które popełniają startupy
Najczęstsze błędy w ochronie własności intelektualnej, które popełniają startupy

Z tego wpisu dowiesz się, jakie są najczęstsze i najbardziej kosztowne błędy w ochronie własności intelektualnej popełniane przez startupy. Omawiamy kluczowe pułapki, takie jak: brak świadomości o wartości IP, niedoszacowanie jego znaczenia, brak odpowiednich umów z twórcami, publiczne ujawnienie pomysłu przed jego zabezpieczeniem czy brak formalnej struktury prawnej, wskazując jednocześnie jak ich unikać.


Dla wielu młodych firm temat własności intelektualnej schodzi na dalszy plan. Gdy codziennością jest dynamiczny rozwój produktu, pierwsze testy rynkowe czy rozmowy z inwestorami, kwestie związane z patentami, znakami towarowymi czy umowami mogą wydawać się zbyt odległe i mało pilne. Tymczasem to właśnie na tym wczesnym etapie najłatwiej popełnić błędy, które później mogą kosztować firmę nie tylko szansę na rozwój, ale nawet prawo do własnego rozwiązania.

Brak zabezpieczenia kluczowych elementów IP może oznaczać, że konkurencja zyska przewagę, a inwestorzy stracą zainteresowanie firmą, która nie zadbała o fundamenty prawne swojego rozwiązania.

Sześć najczęściej spotykanych – według naszej opinii – zaniedbań w ochronie własności intelektualnej wśród startupów.

1. Brak zrozumienia czym tak naprawdę jest IP

Własność intelektualna to nie tylko patenty na przełomowe wynalazki. To także znaki towarowe, prawa autorskie do kodu, unikalne nazwy produktów, logotypy, wzory przemysłowe – wygląd produktów, a nawet know-how zespołu. Wielu początkujących przedsiębiorców nie zdaje sobie sprawy, że to, co tworzą od pierwszego dnia działalności – od algorytmu po nazwę marki – może (i powinno) zostać objęte ochroną prawną. Pomijanie tych kwestii wynika zazwyczaj z braku wiedzy, ale skutki bywają poważne: od problemów przy rejestracji nazwy firmy, po utratę praw do własnego projektu.

2. Niedoszacowanie wartości niematerialnych

Sprzęt, biura czy środki trwałe łatwo wycenić. Trudniej oszacować wartość elementów, które nie są fizyczne, a mimo to decydują o przewadze konkurencyjnej: marki, technologii, relacji z klientami. W praktyce to właśnie one nierzadko stanowią większość wartości firmy. Startupy, które nie traktują własności intelektualnej jako zasobu strategicznego, mogą mieć trudność z uzyskaniem realnej wyceny w oczach inwestorów czy partnerów biznesowych.

3. Przekonanie, że ochrona własności intelektualnej jest tylko dla dużych firm

Częsty mit mówi, że małe firmy nie mają czego chronić albo że formalności są zbyt drogie. To nieprawda. Nawet jednoosobowa działalność, która wypuszcza na rynek prostą aplikację, tworzy własność intelektualną, którą warto zabezpieczyć. Rejestracja znaku towarowego nie kosztuje majątku, a może skutecznie zablokować konkurencję przed podszywaniem się pod markę. Co więcej – świadomość, że startup chroni swoje rozwiązania, może działać odstraszająco na nieuczciwych graczy.

Co istotne, młode i niewielkie firmy mogą skorzystać z dostępnych programów wsparcia, takich jak bony refundacyjne na własność intelektualną, oferowane przez m.in. Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO). Tego typu dofinansowania pozwalają zwrócić część kosztów związanych z rejestracją znaków towarowych, wzorów przemysłowych, a nawet usług rzecznika patentowego. Dzięki temu ochrona marki staje się realnie dostępna – nawet przy ograniczonym budżecie.

Chętnie pomożemy w pozyskaniu refundacji na ochronę IP

Przeczytaj tutaj!

4. Błędnie skonstruowane (lub brakujące) umowy

To jeden z najniebezpieczniejszych błędów, a jednocześnie najczęściej lekceważony. Samo zlecenie wykonania usługi, np. stworzenia strony, aplikacji czy logo – nie oznacza automatycznego przejścia praw do efektów tej pracy. Jeśli w umowie nie znajdzie się zapis o przeniesieniu praw autorskich, to twórca nadal ma do nich pełnię uprawnień. To samo dotyczy poufności, licencji czy ograniczenia czasu użytkowania. Gotowe wzory z internetu, używane bez zrozumienia, często bardziej szkodzą niż pomagają.

5. Zdradzenie pomysłu zanim zostanie zabezpieczony

Wielu przedsiębiorców opowiada o swoich projektach na targach, konferencjach, w mediach czy podczas rozmów z potencjalnymi partnerami. To zrozumiałe – warto pokazywać efekty swojej pracy i budować rozpoznawalność. Trzeba jednak uważać. Ujawnienie szczegółów technicznych lub nowych rozwiązań przed zgłoszeniem patentowym albo podpisaniem umowy o poufności (NDA) może sprawić, że ochrona prawna nie będzie już możliwa albo będzie bardzo ograniczona.

Szczególną ostrożność warto zachować podczas wydarzeń branżowych – łatwo wtedy, nawet nieświadomie, przekazać zbyt wiele. Zgodnie z przepisami, publiczne ujawnienie rozwiązania – np. w prezentacji, artykule lub na stronie internetowej – może spowodować utratę tzw. nowości. A bez nowości utrudnione jest skutecznie opatentowanie pomysłu. Dlatego przed każdą prezentacją należy dobrze przemyśleć, co powinno pozostać poufne, a co można bezpiecznie pokazać.

6. Chaos prawny i brak odpowiedniej struktury firmy

Brak formalnego wniesienia własności intelektualnej do spółki, brak aktów przeniesienia praw między współzałożycielami, niedoprecyzowane zasady współpracy – to prosta droga do konfliktów. W sytuacji, gdy jeden z założycieli odchodzi i zabiera ze sobą prawa do kluczowego komponentu, firma może zostać zablokowana w rozwoju lub nawet zmuszona do wycofania produktu z rynku. Dotyczy to również wyboru formy prawnej działalności – błędna decyzja może ograniczyć możliwości inwestycyjne lub zwiększyć ryzyko odpowiedzialności osobistej.

Podsumowując, zabezpieczenie własności intelektualnej nie musi być drogie ani skomplikowane. Wymaga jednak świadomości, odpowiedniego podejścia i kilku kluczowych decyzji już na starcie działalności. Dobrze sporządzone umowy, wczesne rejestracje znaków i patentów, jasna struktura własności i odpowiednia dokumentacja – to filary, które w przyszłości uchronią startup przed kosztownymi błędami i otworzą drzwi do stabilnego rozwoju oraz wzmocnią wartość firmy w oczach potencjalnych inwestorów.

Jeśli firma jest dopiero na początku swojej drogi, warto już teraz zadać sobie kilka kluczowych pytań: co w oferowanym rozwiązaniu ma realną wartość, jak można to skutecznie chronić i czy wszystko jest odpowiednio udokumentowane – od kodu, przez umowy, po nazwę marki. Odpowiedzi na te pytania pozwalają uniknąć kosztownych błędów w przyszłości.

Na wstępnym etapie nie trzeba znać wszystkich szczegółów prawnych – ważne, by wiedzieć, że temat istnieje i że można go opanować z odpowiednim wsparciem.

Jako kancelaria patentowa pomagamy uporządkować kwestie własności intelektualnej od pierwszego kroku – niezależnie od tego, czy chodzi o nazwę, logo, algorytm czy wątpliwości co do kwestii umów.

Napisz do nas!